Aktualności

Nieważność umowy frankowej a przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu – teoria salda i teoria dwóch kondykcji

Aktualności

Jak powinny wyglądać rozliczenia stron nieważnej umowy  o charakterze wzajemnym na podstawie przepisów Kodeksu Cywilnego o bezpodstawnym wzbogaceniu ?

W doktrynie panuje spór co do sposobu, w jakim powinno nastąpić rozliczenie wzajemnych świadczeń dochodzonych na podstawie art. 496 w zw. z art. 497 k.c. Z bezpodstawnym wzbogaceniem stron umowy mamy do czynienia w sytuacji, gdy strony w wykonaniu nieważnej umowy dokonują przesunięć majątkowych. Następnie stwierdzenie przez Sąd nieważności umowy w konsekwencji skutkuje odpadnięciem przyczyny, dla której strony dokonywały względem siebie przesunięć majątkowych.

Wyróżnia się dwie metody dokonania rozliczeń stron w takim przypadku – teorię salda i teorię dwóch kondykcji. Definicję powyższych teorii można między innymi odnaleźć w uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie:

„Zgodnie z teorią dwóch kondykcji każde roszczenie o wydanie wzbogacenia traktuje się oddzielnie i niezależnie od drugiego, a wyrównanie pomiędzy nimi możliwe jest jedynie według przepisów o potrąceniu. Teoria salda traktuje zaś świadczenie wzajemne jako pozycję, którą od razu należy odjąć od wzbogacenia w taki sposób, że druga strona świadczenia wzajemnego zwraca jedynie nadwyżkę otrzymanego świadczenia ponad wartość świadczenia, które sama spełniła.”

Aby przybliżyć jak funkcjonują obydwie z omawianych metod można posłużyć się prostym przykładem.

Przykład 1.

Na podstawie nieważnej umowy kredytobiorca otrzymał od banku środki pieniężne w łącznej wysokości 17.000,00 zł wypłacone w dniu 15 września 2009 r.

Następnie Sąd stwierdzając nieważność umowy wydaje wyrok według stanu na dzień 15 września 2020 r. Do tego dnia kredytobiorca uiścił w związku z wykonywaniem umowy kredytu kwotę 15.000,00 zł na rzecz banku, z czego 14.000,00 zł w okresie od 1 stycznia 2010 r. do dnia wyrokowania i w związku z tym zgłasza roszczenie w tej kwocie jako nieprzedawnione. Bank zgłasza natomiast roszczenie o zwrot wypłaconego kredytu – 17.000,00 zł.

Stosując metodę salda Sąd dojdzie do przekonania, iż na podstawie nieważnej umowy stroną bezpodstawnie wzbogaconą będzie kredytobiorca, ponieważ świadczenie banku przewyższało jego świadczenie. W konsekwencji Sąd zasądzi od kredytobiorcy na rzecz banku 2.000,00 zł (17.000,00 zł – 15.000,00 zł) sprowadzając bilans rozliczeń między stronami do 0.

Należy zwrócić uwagę, iż przy zastosowaniu teorii salda Sąd zaliczył na poczet potrącanej kwoty (roszczenia kredytobiorcy) także przedawnione w dniu wyrokowania roszczenie o zwrot 1.000,00 zł.

Stosując metodę dwóch kondykcji Sąd rozstrzygnie co do każdego ze zgłoszonych przez strony roszczeń odmiennie. W takim przypadku przy skutecznie podniesionym przez kredytobiorcę zarzucie przedawnienia roszczeń banku Sąd zasądzi od banku na jego rzecz kwotę 14.000,00 zł jako w pełni wymagalną w dniu wyrokowania i nieprzedawnioną. Stosując metodę dwóch kondykcji Sąd zakłada, iż w związku z realizowaniem nieważnej umowy obydwie jej strony wzbogaciły się bezpodstawnie.

Powyżej opisane przykłady skłaniają do refleksji nad oceną prawną dopuszczalności stosowania teorii salda, skoro przyjęcie każdej z tych metod skutkuje w opisanym przykładzie tym, że kredytobiorca bądź jest zobowiązany do zwrotu 2.000,00 zł, bądź uprawniony do żądania kwoty 14.000,00 zł.

Metoda salda stosowana jest bez względu na obowiązywanie przepisów dotyczących przedawnienia, bez względu na to czy bank jako strona pozwana zgłasza w postępowaniu sądowym zarzut potrącenia i w jakiej wysokości kształtują się roszczenia stron (czego dowodzi uwzględnienie w bilansie rozliczeń w prezentowanym przykładzie pierwszym także przedawnionej części roszczenia kredytobiorcy w sytuacji, gdy zgłoszone przez kredytobiorcę roszczenie było niższe). W tym miejscu należy zauważyć, iż rozbieżność orzecznicza skutkuje bądź pokrzywdzeniem tej strony umowy, przeciwko której zgłoszono roszczenie zwrotu nienależnego świadczenia, jeśli opiewa ono na nieprzedawnioną część kwoty, bądź naruszeniem art. 321 § 1 k.p.c., zgodnie z którym Sąd nie może zasądzać ponad żądanie strony. Stosując teorię salda Sąd de facto narusza art. 321 § 1 k.p.c. w ten sposób, iż potrąca roszczenie jednej strony umowy o niedochodzoną przez drugą stronę umowy, przedawnioną kwotę (tak jak dla zadanego powyżej przykładu potrąca kwotę 1.000,00 zł o zwrot której kredytobiorca nie występował).

Z treści art. 498 § 1 k.c. wynika natomiast, iż potrącenie jest zarzutem przysługującym tylko wzajemnym wierzycielom, a nadto dotyczy wyłącznie roszczeń, które mogą być dochodzone przed sądem lub przed innym organem państwowym. Na uwagę zasługuje także znowelizowany przepis art. 117 § 21 k.c., z którego wynika, iż po upływie terminu przedawnienia nie można domagać się zaspokojenia roszczenia przysługującego przeciwko konsumentowi.

Interpretacja art. 117 § 21 k.c. w związku z art. 498 § 1 k.c. wskazuje na niedopuszczalność stosowania teorii salda. Zakłada ona bowiem ingerencję Sądu w sferę zdolności postulacyjnej stron procesu, Sąd pomija przy tym przepisy dotyczące przedawnienia roszczeń i potrącenia wzajemnych wierzytelności. Stosując teorię salda Sąd dopuszcza de facto do sytuacji, w której dochodzone przez bank roszczenie jest przedawnione, a jednocześnie zaspokajane wskutek ingerencji Sądu (potrącenie stosuje się przede wszystkim w celu zaspokojenia). Podkreślić także należy, iż droga sądowa dla zaspokojenia roszczenia banku o zwrot wypłaconego kredytu w opisanym powyżej przykładzie byłaby niedopuszczalna, a więc strony nie miałyby podstaw by potrącać wzajemne wierzytelności.

Jak więc Sądy argumentują za stosowaniem teorii salda? W sposób następujący potrzebę jej stosowania argumentuje Sąd Okręgowy w Olsztynie:

„Po drugie, nie ma racji oczekiwanie na zarzut Banku, że obowiązek zwrotu tego, co otrzymał w ramach dotychczasowej spłaty prowadziłby do wzbogacenia kredytobiorców o środki wypłacone w ramach umowy, gdyż – abstrahując, że narażałoby to ich na kolejny proces – to wszakże art. 410 k.c. jednoznacznie nakazuje do świadczeń nienależnych stosować „przepisy poprzedzające”, tj. art. 405-409 k.c., z których z kolei jednoznacznie wynika, że obowiązek zwrotu (nienależnego świadczenia) ogranicza się do wartości wzbogacenia (art. 405). Stąd Sąd nie podziela stanowiska zajętego przez Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 11.12.2019 r. w sprawie V CSK 382/18 w tym zakresie, zwłaszcza, że przywołane w nim wcześniejsze orzeczenia dotyczące tego zagadnienia zapadały w odmiennych i nieprzystających do sprawy niniejszej stanach faktycznych, zwłaszcza w sytuacjach, gdy świadczenia wzajemnie uzyskiwane nie były jednorodzajowe (por. np. wyrok SN z 15.05.2014 r., II CSK 517/13). Jednak nawet z tych orzeczeń płynie wniosek, że w przypadku świadczenia nienależnego należy badać, czy doszło do wzbogacenia odbiorcy świadczenia bądź czy majątek świadczącego uległ zmniejszeniu (por. uzasadnienie wyroku z dnia 9.08.2012 r. w sprawie V CSK 372/11). To zaś oznacza, że miarą zwrotu tego, co kredytobiorcy świadczyli w wykonaniu nieważnej umowy zawsze będzie co najmniej ich zubożenie, a zatem wyłącznie nadwyżka ponad uzyskaną kwotę kredytu.

Z przytoczonego orzeczenia wynika, iż orzekający Sąd nie zgadza się ze stanowiskiem Sądu Najwyższego wyrażonym w wyroku z dnia 11 grudnia 2019 r. w sprawie V CSK 382/18 przede wszystkim z tej przyczyny, iż orzeczenia dotyczące zagadnienia rozliczeń stron nieważnej umowy zapadały w odmiennych stanach faktycznych. Sąd szczególną uwagę zwrócił na „jednorodzajowość” świadczeń.

Aby można było w ogóle mówić o możliwości potrącenia przy rozliczeniu stron świadczenia podlegające zwrotowi muszą być jednorodzajowe. Czy jednak sama możliwość zastosowania potrącenia w takim przypadku przysposabia Sąd w arbitralne prawo jego zastosowania? Z powyższym stanowiskiem nie sposób jest się zgodzić.

Wskazać należy, iż zasadą jest zwrot świadczeń w naturze. Oznacza to w praktyce nie mniej, nie więcej jak faktyczne przywrócenie stanu majątkowego stron do stanu sprzed zawarcia umowy i wynika z art. 405 k.c. W takim przypadku Sąd a priori przyjmuje, że rzeczywista wartość świadczeń każdej ze stron nie ma znaczenia w sytuacji, gdy dokonując ich zwrotu strony wracają do stanu majątkowego sprzed zawarcia umowy. Dopiero gdyby to nie było możliwe, można żądać zwrotu wartości rzeczy. Brak jest jednocześnie wyraźnej dyspozycji normatywnej, która pozwalałaby Sądowi na potrącenie w zależności od tego czy zwrot świadczeń jest możliwy w naturze czy też konieczny jest zwrot wartości rzeczy (np. w pieniądzu).

Tym nie mniej zwrócić należy uwagę, że roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia ulega przedawnieniu na zasadach ogólnych, co potwierdza także Sąd Najwyższy, m.in. w orzeczeniu z dnia 17 grudnia 1976 r. (sygn. III CRN 289/76). Wobec powyższego słusznie należy postawić tezę, iż przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu kształtują roszczenie, które nie tylko ma określony termin przedawnienia, ale wymaga również podjęcia czynności przez wierzyciela.

Nie można przy tym pominąć treści art. 411 § 1 pkt 3 k.c., zgodnie z którym nie można żądać zwrotu świadczenia, jeżeli świadczenie zostało spełnione w celu zadośćuczynienia przedawnionemu roszczeniu lub zostało spełnione, zanim wierzytelność stała się wymagalna. Z przytoczonego przepisu wynika, iż stronie nieważnej umowy pozostawia się swobodę spełnienia przedawnionego roszczenia – nie ulega wątpliwości, że co do zasady niewiele osób skłonnych jest zaspokajać przedawnione roszczenia lub z wyprzedzeniem regulować przyszłe zobowiązania (zwłaszcza te niepewne). W ocenie autora interpretacja przytoczonego przepisu, z której wynikałoby, iż spłacając kredyt kredytobiorca działa „w celu zaspokojenia przedawnionego roszczenia” jest chybiona.

Po pierwsze, przytoczony przepis potwierdza, iż ustawodawca celem stabilizacji obrotu zdecydował się na odrębne wyłączenie dopuszczalności dochodzenia zwrotu świadczeń dokonanych w celu zaspokojenia przedawnionego roszczenia jako świadczeń nienależnych. Z powyższego wynika, że spełnienie przedawnionego roszczenia musi być świadomą decyzją dłużnika w szerokim tego słowa ujęciu. Świadomość dłużnika nie powinna więc obejmować samego faktu, iż roszczenie wierzyciela jest przedawnione, ale również obejmować fakt, że świadczenie jest spełniane w celu zaspokojenia konkretnego roszczenia, a takiego charakteru nie ma roszczenie zwrotu nienależnie wypłaconego kredytu, które miałoby być spełniane w toku wykonywania umowy. Po pierwsze bowiem – świadczenie o zwrot wypłaconego kredytu nie jest wymagalne, dopóki uprawniony nie wezwie zobowiązanego do zapłaty (roszczenie bezterminowe), po drugie – kredytobiorca świadczy na poczet spłaty udzielonego kredytu i wykonuje w ten sposób umowę, a nie zwraca nienależne świadczenie, po trzecie wreszcie – kredytobiorca nie wie najczęściej, że nie jest zobowiązany do zwrotu świadczenia wzajemnego na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu dopóty, dopóki Sąd nie stwierdzi nieważności umowy. Przypomnieć bowiem należy, że stronom przysługuje interes prawny w wytoczeniu powództwa o zwrot świadczeń spełnianych w wykonaniu nieważnej umowy. Zasadą jest natomiast, iż umów należy dotrzymywać.

Tym niemniej art. 411 § 1 k.c. w punkcie 4 przewiduje także niemożność dochodzenia zwrotu tych świadczeń, które zostały spełnione, zanim wierzytelność stała się wymagalna. Aby ocenić możliwość zastosowania tego przepisu jako podstawy przyjęcia metody salda zwrócić należy uwagę na następujące kwestie. Po pierwsze w przedmiotowym przepisie mowa jest o wierzytelności, podczas gdy stronom przysługuje prawo do dochodzenia roszczeń z bezpodstawnego wzbogacenia, które wierzytelnością nie jest dopóty, dopóki nie zostanie stwierdzone prawomocnym wyrokiem bądź ugodą. Zauważyć należy, iż zastosowanie przedmiotowego przepisu zakłada z góry, że strony miałyby przez jakiś czas wykonywać umowę będąc co najmniej świadomym faktu jej nieważności oraz faktu, że strona świadcząca wystąpi z roszczeniem o zwrot nienależnego świadczenia. Racjonalność ustawodawcy przemawia za przyjęciem takiej interpretacji omawianego przepisu, która zakłada oznaczony termin wymagalności, świadomość jaki dług reguluje dłużnik, a przy tym tożsamą podstawę prawną. Tymczasem kredytobiorca spełnia świadczenie w wykonaniu nieważnej umowy, a następnie kwota ta jest potrącana jako należna na poczet ewentualnie nieprzedawnionej wierzytelności banku o zwrot wypłaconego kredytu (bądź odwrotnie).

Przekonująco za teorią dwóch kondykcji opowiada się natomiast Sąd Okręgowy w Warszawie wskazując następująco:

„Konstrukcja normy prawnej wynikającej z art. 496 k.c. w zw. z art. 497 k.c. wyraźnie wskazuje, że nawet
w przypadku, gdy mamy do czynienia z nieważnością umowy wzajemnej, ustawodawca nie normuje świadczeń łącznie - prawo zatrzymania przyznaje jedynie jako gwarancję, że każde z nienależnych świadczeń zostanie zwrócone. Nawet w sytuacji, gdy jedno ze świadczeń jest niemożliwe do wykonania bez winy dłużnika, a drugie zaś jest możliwe, pomimo braku świadczenia wzajemnego obowiązek zwrotu ujmuje się w doktrynie jako normalne ryzyko rozliczeń w ramach bezpodstawnego wzbogacenia. Należy podzielić pogląd o braku podstawy prawnej do „rozliczeń saldem”, tym bardziej, że regułą jest zwrot korzyści w naturze. Oznacza to, że możliwość wzajemnego umorzenia kondykcji, musi być osadzona w ramach ustawowej regulacji potrącenia, zaś do dokonywania potrąceń uprawnione są jedynie strony.”

Zarówno przepisy Kodeksu Cywilnego w części poświęconej przepisom o potrąceniu (co de facto czyni Sąd stosując teorię salda), przepisy o przedawnieniu roszczeń jak i przepisy o skutkach niewykonania umów wzajemnych przemawiają za tym, aby przyjąć, że roszczenie banku i kredytobiorcy poddawane są szerszym regulacjom, które ograniczają możliwość zaspokojenia, o czym mowa była powyżej. W ocenie autora brak jest prawnych podstaw ku temu, aby roszczenia stron z nieważnej umowy wzajemnej o zwrot nienależnego świadczenia traktować inaczej niż jako wynikające z dwóch odrębnych stosunków prawnych jednostronnie zobowiązujących, w których obie strony są wobec siebie bezpodstawnie wzbogacone. Do takiego wniosku prowadzi także analiza prawa zatrzymania (art. 496 k.c.), które przewiduje, że jeżeli wskutek odstąpienia od umowy strony mają dokonać zwrotu świadczeń wzajemnych, każdej z nich przysługuje prawo zatrzymania, dopóki druga strona nie zaofiaruje zwrotu otrzymanego świadczenia albo nie zabezpieczy roszczenia o zwrot. Strona może więc nie ofiarować zwrotu otrzymanego świadczenia jak i kwestionować roszczenie o zwrot podnosząc na przykład zarzut przedawnienia w postępowaniu sądowym. Także art. 498 k.c. wskazuje na fakultatywność skorzystania z możliwości potrącenia, pozostawiając decyzję wierzycielom i wykluczając możliwość jej zastosowania przez Sąd z urzędu.

O tym, która z powyżej prezentowanych teorii powinna mieć zastosowanie przy orzekaniu w sprawach frankowych zdecyduje już niebawem Sąd Najwyższy, do którego wpłynęło w tym przedmiocie zapytanie prawne. Należy przyjąć, iż Sąd Najwyższy nie odstąpi od dotychczas prezentowanego, jednolitego stanowiska przemawiającego za przyjęciem teorii dwóch kondykcji.

Niezależnie jednak od ostatecznej opinii Sądu Najwyższego prezentowana w niniejszym artykule problematyka skłania do korzystania przez frankowiczów z pomocy prawnej przy ewentualnym dochodzeniu roszczeń od banków. Zapraszamy do kontaktu mailowego pod adresem: biuro@jrkancelaria.pl, telefonicznego pod numerem: +48 796 960 027. Nasz zespół prawników chętnie odpowie Państwu na wszystkie pytania.

 

LOKALIZACJA
W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.